niedziela, 30 lipca 2017

złudne doznanie


Jak to jest znaleźć się w sercu, w źródle: randomowej zbiorowości ludzi- kompletnie pozbawionych norm i zasad? Jak to jest znaleźć się w samym środku anarchicznego społeczeństwa? Zupełnie tak jak wydaje mi się iż jest w piekle lub innym, przesiąkniętym złem: wymiarze. Wchodzę niepewnie, całkiem nieświadoma przez bramę i zachwycam się pięknem nowego miejsca. Rozkładam leżak, przykrywam kolana kocem i zaczynam z ciekawością przyglądać się jednostkom. Staram się klasyfikować, zgadywać, dopasowywać życiorysy. Na drzewach świecą przeróżne latarenki, płynące z głośników melodie: nakładają się na siebie, ludzie rozmawiają. Przyjemny gwar z minuty na minutę staje się uciążliwy. Osobowości z minuty na minutę stają się irytujące. Głośno, głośniej- nie do wytrzymania, bardziej nie do wytrzymania. Zatykam uszy. Nie pomaga. Chowam głowę pod koc. Czuję jakby dźwięk miał rozerwać mnie od środka. Przewracam się z boku na bok. Jestem rozdrażniona i zdezorientowana. Nic nie mogę zrobić. Cierpię.

instagram: @mavselina | snapchat: @mavselina

piątek, 28 lipca 2017

szczegóły, detale


Wakacyjnej pracy zawdzięczam nie tylko porządne przeziębienie oraz wycieńczenie organizmu już na starcie, ale także mocną zmianę poglądową: wynikającą ze zdobytego doświadczenia. Dosłownie chwilę temu- szastałam wolnym czasem na prawo i lewo, marnując go niemiłosiernie. Obecnie- moment spędzony na leżaku pod wierzbą płaczącą: traktuję jako luksus na który wielu nie może sobie pozwolić. Czuję jak płonie w mojej duszy chęć do kształcenia i rozwoju osobistego. Siedzę na krześle i już wiem, wiem iż warto walczyć o siebie. Siedzę, rozglądam się na boki i widzę jak powoli wszystko staje się transparentne, jak z upływem dni znikam z tego miejsca i wracam do marzeń.

instagram: @mavselina | snapchat: @mavselina

środa, 26 lipca 2017

świeże odkrycie



Wolna, nad wyraz upalna niedziela: nie kojarzyła mi się z niczym innym niż z wycieczką nad rajską wodę z pięknym krajobrazem. Już podczas zakładania bikini, wyobrażałam sobie jak wspaniale będzie zanurzyć się w piasku i wchłonąć nieco witaminy D. Po około półgodzinnej trasie, zobaczyłam błysk: przeszywający niebo i łamiący tym samym moje serce. Koniec końców wylądowałam na miękkim siedzeniu w kinowej sali: przyjemnym, kobiecym filmie VOLTA oraz na bardzo smacznym i kalorycznym posiłku. Ciągnące się ostatkiem sił wyprzedaże, przypomniały mi o moich własnych, wcześniejszych zdobyczach. Po raz pierwszy skorzystałam masowo z przecen, tracąc panowanie nad zdrowym rozsądkiem, a raczej wyłączając go zupełnie. Kupiłam dużo, ale nadal klasycznie i ponadczasowo, co więcej wielo-sezonowo. Tak już ze mną jest, że wszelkie interesujące okazje: odkrywam na tym przysłowiowym, szarym końcu.

instagram: @mavselina | snapchat: @mavselina